MEZUZY - PODSTAWOWE INFORMACJE

Jednym z charakterystycznych elementów żydowskiego domu jest mezuza, czyli niewielki, podłużny pojemnik o prostokątnym, kwadratowym lub okrągłym przekroju, wewnątrz którego umieszcza się zwinięty pergamin (tzw. klaf) z wypisanymi dwoma fragmentami z Księgi Powtórzonego Prawa (6,4-9 i 11,13-21):

"Słuchaj Izraelu! Haszem Bóg nasz, Haszem jest Jedyny. Będziesz miłował Haszem Boga twego, z całego serca swego i z całej duszy swojej i z całej siły swojej. Niechaj słowa te, które Ja ci dziś nakazuję, będą na twoim sercu. Będziesz je wpajał twoim dzieciom i będziesz o nich mówił, przebywając w swoim domu, idąc drogą, kładąc się i wstając. I przywiążesz je jako znak do swojej ręki i będą między twoimi oczyma, i napiszesz je na bramach i na odrzwiach domu twego".


To polecenie nakłada na wyznawców judaizmu obowiązek noszenia zarówno tefilin, jak i stosowania mezuz. Widniejące na rewersie pergaminu słowo "Szadaj", czyli po hebrajsku "Wszechmocny", powinno być widoczne przez otwór w mezuzie. Tekst do mezuzy kaligrafuje specjalnie przygotowany do tego skryba, zwany soferem, z zachowaniem reguł przyjętych przy pisaniu Tory. Tylko wtedy mezuza jest traktowana jako koszerna.

Zgodnie z 423 przykazaniem judaizmu, mezuza powinna znajdować się na framudze każdego pomieszczenia o powierzchni minimum 4 amot kwadratowych (1 ama odpowiada 0,443 m), z wyłączeniem łazienek. Obowiązek umieszczania mezuzy dotyczy miejsc stałego zamieszkania, ale często spotyka się je w synagogach, miejscach pracy czy obiektach użyteczności publicznej. Mocuje się ją ukośnie, po prawej stronie drzwi, mniej więcej na 2/3 wysokości. Zawieszeniu mezuzy towarzyszy wypowiedzenie błogosławieństwa:

"Błogosławiony jesteś Ty, Haszem, nasz Bóg, który uświęcił nas swoimi przykazaniami i nakazał nam przytwierdzać mezuzę".

Mezuza przypomina o wypełnianiu przykazań i wymaganiach stawianych przez Torę. Kiedy wyznawca judaizmu przekracza próg domu z mezuzą, dotyka pojemnika prawą dłonią, a następnie unosi palce do ust. W pewnych środowiskach uważa się mezuzę za amulet zapewniający domownikom pomyślność i chroniący ich przed nieszczęściem, jednak większość rabinów neguje tą tradycję.
 
ŚLADY PO MEZUZACH - MATERIALNE DZIEDZICTWO POLSKICH ŻYDÓW

Przed drugą wojną światową na terenach II Rzeczypospolitej znajdowało się nie mniej niż kilka milionów mezuz, przybitych do drewnianych ościeżnic lub umocowanych do kamiennych portali. Z tych milionów do dziś przetrwały jedynie nieliczne mezuzy oraz może kilkaset lub najwyżej kilka tysięcy śladów po nich: podłużnych zagłębień lub otworów po gwoździach, czasem ledwo widocznych. Zdecydowana większość Polaków mijając drzwi z dziwnym nacięciem nie wie, że jest to materialne wspomnienie po mieszkającej tu dawniej żydowskiej rodzinie.

Pewna liczba przedwojennych mezuz została zabezpieczona w muzeach, jednak obecnie przypadki odnajdywania kompletnych mezuz należą do rzadkości. Niedawno jeden z takich eksponatów - obudowa, klaf oraz futryna z nacięciem - znalazł się w zbiorach Wojciecha Mszycy z Żarek, który zamierza przekazać ją do zbiorów Żydowskiego Instytutu Historycznego im. E. Ringelbluma. W październiku 2011 r. w Tomaszowie Mazowieckim robotnik pracujący w budynku przy ul. Jerozolimskiej 5 trafił na mezuzę, ukrytą za metalową płytką wmontowaną w ścianę. Właścicielka kamienicy powiadomiła lokalne media oraz muzealników. Zdarza się jednak, że ludzie zachowują się mniej frasobliwie, o czym świadczy sprawa wyrzucenia klafu na śmietnik w Krzepicach. Co pewien czas mezuzy wystawiane są na sprzedaż w internetowych serwisach aukcyjnych i z reguły trafiają do prywatnych kolekcjonerów judaików.

Obserwowany od kilkunastu lat wzrost zainteresowania kulturą żydowską w Polsce w połączeniu z rozwojem sieci Internet oraz dostępnością aparatów cyfrowych sprawiły, że w różnych serwisach internetowych pojawiły się fotografie odnalezionych mezuz. Dużo takich informacji znajduje się na portalu "Wirtualny Sztetl". Pomimo rozproszenia tych wpisów, można przyjąć, że do dziś w całej Polsce udało się zlokalizować nie więcej niż sto śladów po mezuzach. To bardzo mało, jeśli brać pod uwagę fakt, że przed 1939 r. w Polsce mieszkało około 3,5 mln Żydów. W dodatku ślady te stopniowo znikają. Właściciele mieszkań i kamienic wymieniają stare, drewniane drzwi na bardziej szczelne i eleganckie, tym samym - często nieświadomie - niszcząc ostatnie pamiątki żydowskiego życia. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat taki los spotkał m. in. odrzwia w Siedlcach przy ul. Świrskiego 27, gdzie jednocześnie usunięto tabliczkę z numerem domu i nazwiskiem prawnego właściciela - D. Blumsztajna. W wydanej w 1990 r. broszurze "Śladami zabytków kultury żydowskiej na Lubelszczyźnie" Andrzej Trzciński pisał o zachowanych w Łęcznej kilku zagłębieniach po mezuzie. Dziś w tym miasteczku można znaleźć już tylko jedno ukośne nacięcie na framudze domu oczekującego na sprzedaż.

Stosunkowo dużo śladów po mezuzach można odnaleźć w Krakowie. Ciekawostką jest ulica Mostowa, gdzie na kolejnych domach nr. 4, 6, 8 widać zagłębienia w kamiennych portalach. W Chęcinach tylko w jednym budynku - tzw. Niemczówce - takich śladów zachowało się aż pięć. Podobnie jest w czynszowej kamienicy w Białymstoku przy ul. Sienkiewicza 26A. Na parterze domu w Warszawie przy ul. Ząbkowskiej 12 widoczne są trzy ślady po mezuzach. Zapewne w pobliskich budynkach takich framug można byłoby odnaleźć więcej, jednak penetracja warszawskiej Szmulowizny nie należy do zadań bezpiecznych. Najczęściej jednak w różnych polskich miastach z trudem udaje się dostrzec choć jeden ślad po mezuzie.

Czasem framugi ze śladami po mezuzach udaje się uratować. Dwie ościeżnice drzwiowe z dawnych żydowskich domów w Lublinie przejęli pracownicy Ośrodka Brama Grodzka - Teatru NN. Niestety, muzealnicy i lokalni pasjonaci historii nie zawsze mogą zdążyć na czas. W Starachowicach Maciej Frankiewicz - opiekun Izby Pamięci Żydów Starachowic i Wierzbnika - próbował pertraktować z właścicielką pewnej odnawianej kamienicy. Prośby nie przyniosły skutku, podczas remontu futryna z ukośnym żłobieniem została spalona. W innym mieście we wschodniej Polsce właściciel domu zaproponował lokalnemu muzeum odkupienie ościeżnicy ze śladem po mezuzie i grożąc porąbaniem futryny w przypadku braku porozumienia. Do transakcji nie doszło, żądana kwota 4.000 zł przekroczyła możliwości finansowe niewielkiej placówki muzealnej.

Ślady po mezuzach stopniowo znikają z krajobrazu polskich miast. Ubywa ich z roku na rok. Zwracajmy na nie uwagę podczas spacerów lub odwiedzin u znajomych, róbmy zdjęcia. Czekamy na fotografie i informacje.

K. Bielawski